Smakowanie Zakliczyna - kolejny projekt grantowy Stowarzyszenia „Klucz”
Sukces projektu grantowego „Pamiątka z Zakliczyna” skłoniło władze Stowarzyszenia „Klucz” do podjęcia kolejnych działań zmierzających do rozwinięcia formuły i wzbogacenia oferty dla mieszkańców i turystów odwiedzających Gminę Zakliczyn. Przypomnijmy, że w wyniku realizacji projektu „Pamiątka z Zakliczyna” powstał pakiet
pamiątkowy na który składa się: zestaw magnesów i kubków zakliczyńskich, woreczek z fasolą i otoczakami zakliczyńskimi, brelok fasolowy oraz malowanki zakliczyńskie (z myślą o najmłodszych). Kontynuacją tamtego projektu jest realizacja wydawnictw związanych z Ziemią Zakliczyńską. Pierwszą zrealizowaną pozycją wydawniczą jest mini książką kucharska zawierająca 50 przepisów potraw fasolowych - to ukłon w kierunku produktu markowego Doliny Dunajca, fasoli Piękny Jaś i odbywającego się w Zakliczynie Święta fasoli – przepisy zostały zgromadzone w trakcie dotychczasowych 19 edycji tej popularnej imprezy. Drugim wydawnictwem jest mini przewodnik pod tytułem „Quasi turystyczne notki Kazimierzowskie o Zakliczynie i okolicy”, który w niekonwencjonalny sposób zachęca do zapoznania się z historią Zakliczyna oraz miejscami wartymi zwiedzenia w samym mieście oraz w okolicy Zakliczyna.
Finał Kazimierzowskich spotkań u Jordana na ludowo
To był finał projektu Zakliczyńskiego Centrum Kultury dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury pod nazwą "Kazimierzowskie spotkania u Jordana." 9 grudnia w sali im. S. Jordana moimi oraz licznie zgromadzonej publiczności ( w tym gronie burmistrz
Dawid Chrobak ) gośćmi byli Vitalina i Michał Pastuchowie, którzy przywieźli (do pomocy) wychowanków z "Pastuszkowego grania" w Szczurowej; Kingę Oleksy, Teresę Czuj i Mateusza Budyna. To była podróż do źródeł kultury ludowej zakotwiczonej po obu stronach Karpat. Wbrew pozorom tradycje i kultywowane obyczaje są bardzo podobne tu u nas na Podkarpaciu i tam po wschodniej stronie Karpat. Może tam jest w nutach trochę więcej smutku lub nostalgii, może tradycje są bardziej żywe niż u nas. Kto wie.
Młodość, czar i wdzięk
- To był najlepszy wyjazd i super koncert! - tak oznajmiła jedna z uczestniczek czwartego (ostatniego już niestety) wyjazdu zrealizowanego w ramach
Uniwersytetu Drugiego Oddechu, projektu stowarzyszenia "Klucz" dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. -
Nie. "Cyganeria" w Krakowie była najlepsza – ripostowała miłośniczka opery. - A mnie się podobał spektakl w "Bagateli" – przekonywał ktoś inny. - Cała oferta była świetna i szkoda, że to już koniec – spuentowała dyskusję pani Ania w foyer Centrum Sztuki w Mościcach, tuż po zakończeniu koncertu Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej. O to właśnie chodziło w UDO.
UDO nam się udało
Wiele osób jest zachwyconych, wielu skorzystało z oferty i już, kilka osób się na nas obraziło, bo brakło dla nich miejsca na wyjazdy w ramach Uniwersytetu Drugiego Oddechu, projektu dofinansowanego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa
Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, a realizowanego od października do grudnia przez stowarzyszenie "Klucz." Do tej pory uczestnicy UDO dwukrotnie wyjechali do Krakowa i raz do Tarnowa; najpierw w październiku na spektakl "Wieczór kawalerski" w Teatrze Bagatela zabraliśmy 50 osób, potem w listopadzie na spektakl "Pogawędki z katem" do autobusu w kierunku Tarnowa wsiadły 53 osoby, 2 grudnia na operę "Cyganeria" do Krakowa zabraliśmy 58 osób. 7 grudnia pojedziemy do Centrum Sztuki w Mościach na koncert "Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej" w 50 – osobowej grupie. To wszystko jest nieco ponad ministerialny limit projektowy, gdzie przewidziane są do sfinansowania 4 wyjazdy, każdy wyjazd z grupą 50 uczestników.
Najbardziej wschodni Krakowacy ze wszystkich Krakowiaków
Jestem najbardziej wschodnim Krakowiakiem ze wszystkich Krakowiaków Wschodnich – mawia Michał Pastuch paradując w stroju ludowym Krakowiaków Wschodnich. Jeśli wziąć pod uwagę jego miejsce urodzenia, to nie ma w tym względzie żadnych wątpliwości, wszak Michał urodził się na Ukrainie w tyglu kulturowym pogranicza regionów etnograficznych Zakarpacia, Pokucia, Podola gdzie przenikają się kultury; ruska, polska, węgierska. Michał chłonął kulturę ludową "od dziecka", a na studiach poznał przyszłą żonę Vitalinę z mieszczańskiego, inteligenckiego domu. Co z tego (oprócz małżeństwa) wynikło dla kultury ?


























