00mJest 17 września 2022 roku. Pogoda jak późną jesienią, choć to jeszcze przecież lato. Na drugim końcu Polski w Nowym Świecie, elita naszego kraju otwiera kanał przez Mierzeję Wiślaną, zaplanowany na ten dzień, dzień agresji ZSRR na Polskę 83 lata temu. Tutaj w Lusławicach o godzinie 16 – tej z gospodarstwa Państwa Lucyny i Jana Zelków rozpoczyna się zwiedzanie 001mwystawy "Miedzą". Tą wystawę spacerową wymyśliła utalentowana córka Zelków – Patrycja, a wsparli ją organizacyjnie pod względem artystycznym, w tym kolejnym arcyciekawym projekcie, Karolina Łukawska i Andrzej Baziak. Do projektu przystąpili: Sylwia Aniszewska, Andrzej Baziak, Urszula Bojenko, Cyprian Cendrowicz, Jacek Dudek, Natalia Grabko, Agata Jarosławiec, Justyna Klecha, Dorota Kozłowska, Grzegorz Kumorek, Stanisław Kusiak, Karolina Łukawska, Małgorzata Mycek, Natalia Tkaczyk, Szymon Wal, Damian Wróbel i rzecz jasna - Patrycja Zelek.

 

Oprócz autorów wystawy i rodziców Patrycji, całkiem spore grono gości, wśród nich m.in. sołtys Lusławic Anna Czermak pojawiło się na starcie wystawy spacerowej w zabudowaniach gospodarstwa rolnego.

 

002mPrace zostały powstały na resztkach materiału z którego wykonywane są banery – autorka tłumaczy genezę swoich prac. Stamtąd ruszamy przez lokalną drogę w pola, pastwiska aż po lusławicki park i dwór Krzysztofa Pendereckiego. Po przekroczeniu pierwszej miedzy napotykamy żurawie w locie. Autor krótko mówi o inspiracji i dodaje, że każdy może sobie wyobrazić co zechce – no więc sobie swoją wyobraźnię uruchamiam, tym bardziej, że kolejne instalacje i ich autorzy do tego znów zachęcają. Coś spiralnego porusza się w kępie krzewów wystających wokół pastwiska, dalej znane starszym mieszkańcom wsi ostrewki, ale takie kolorowe, wielobarwne i z daleka widoczne.

 

011mPrzy stawie na brzózce wisi artystyczna imitacja kapliczki przydrożnej, a nieco dalej bieli się wierzba z powieszoną łopatką do zakopywania smuteczków u stóp oczywistego, ale jednak tajemniczego drzewa. Wcześniej mijamy instalację nazwaną przez jej autora ucieczką. Po czym po kilkudziesięciu krokach ukazuje się nam namiot, z którego pobrzmiewają niespójne melodycznie dźwięki, a wiszące na krawędziach namiotu pamiątki z podróży po świecie dodają tej instalacji pewnego metafizycznego rytu. Kolejna przekroczona miedza pozwala zwiedzającym wejść na kukurydziane pole i zobaczyć najpierw przywołany za pomocą glinianych brył ulepionych w konstrukt, ukazujący obraz wsi polskiej pamiętany jeszcze w pierwszej połowie XX wieku, a potem coś co wydaje się abstrakcyjną łatką na kukurydzianym polu, czyli skrawek pięknie przyciętego trawnika. Nic nie powiem, bo to tajemnica – mówi autorka – to pierwsza część mojej instalacji, zakończenie znajdziecie i innym miejscu.

 

016mZbliżamy się do parku dworskiego w Lusławicach urządzonego przez Krzysztofa Pendereckiego, a zawiadowanego obecnie przez Europejskie Centrum Muzyki imienia sławnego kompozytora. Tam kierujemy się do altany usytuowanej w kącie parku, aby podziwiać prace fotograficzne Stanisława Kusiaka. W całym tym projekcie jedyne prace artysty – fotografika, mimo to pasujące do całego projektu jak ulał, no bo przecież ileż niewymownych tajemnic skrywały takie altany, celowo postawione gdzieś w kącie parku ? Tymczasem nieopodal, wokół wysokiego drzewa, ustawiony został krąg głów połykających się nawzajem węży. Gdyby to nie był park dworki, a jakiś las, to drzewo i wokół niego krąg kamieni kojarzy się z ludową magią, szeptuchami, albo i o zgrozo ! Czarownicami!

 

018mIdziemy bliżej dworu i tuż przy dworze sielski widok. To instalacja pokazująca zwyczaj zdobienia wiejskich obejść kwiatami popularnie zwanymi "Krakowiakami". Któż z mojego pokolenia nie pamięta wiejskich ganków ozdobionych tymi kwiatami, rzadziej w donicach ustawionych w oknach , a częściej właśnie w taki sposób; posadzonych w pudełkach po margarynie uwieszonych na drewnianych konstrukcjach zmyślnie powiązanych i udających zwierzęta domowe. - Nie bardzo to pasuje do dworu – kryguje się autor instalacji – ale ja pamiętam to z babcinego domu. No tak – myślę sobie – ja też i może jeszcze bardziej. Z tym, że wówczas w epoce PRL-u i jego schyłku, zadbanych dworów było niewiele w Polsce, a drewnianych domów wiejskich aż nadto. Gdyby funkcjonowały ziemiańskie dworu tak jak przed wojną, to kto wie ? Może i byłyby "Krakowiakami" przyozdabiane, może bardziej na bogato niż to co pamiętamy z dzieciństwa. Taki to los naszej biednej Polski napadanej co raz od dowolnej strony.

 

020mMijamy dwór i idziemy w stronę mauzoleum Fausta Socyna, ale to nie jest nasz cel, tylko kolejna altana, która w odróżnieniu od tej Kusiakowej jest jasna, a w niej ołtarzyk. Na tym ołtarzyku miast świętych obrazów autor postawił swoich przodków. Genialnie 021m! I gdy już wiem jakim zdaniem opisać cała tą niezwykłą spacerową wystawę, a na polu (jak to mówią w Małopolsce) robi się już ciemno, prowadzą nas do części parku dworskiego z krótko przystrzyżoną trawą i sporych rozmiarów labiryntem majaczącym z nieznacznym oddaleniu. Na tym, po angielsku utrzymanym, trawniku jest nijak niepasująca tu łatka, to łatka kukurydzianego pola. Tak dotarliśmy do mety wystawy "Miedzą."

 

Nie wiem jakie było założenie tej wystawy w sensie kulturowo – edukacyjnym. Organizatorzy i autorzy artystycznych instalacji mówili ascetycznie o swoich inspiracjach, ale zaraz dodawali; niech każdy sobie wyobrazi to, co mu własna wyobraźnia podpowiada. No więc korzystam z tego przywileju i pisze czarno na białym: Nie wiem co autorzy wystawy mieli tak do końca na myśli, ale wyszła z tego fantastyczna alegoria dziedzictwa polskiej wsi – od ciężkiej pracy na roli, poprzez ludową kulturę, wierzenia i podania ludowe, ludzkie miejsce na ziemi oraz plony jakie ta ziemia daje, po centrum życia wiejskiego, jakim do niemal połowy XX wieku był dwór szlachecki.

 

Za to chciałem podziękować i pokłonić się nisko do ziemi.

007m

005m

 

 

 

 

 

 

 

 

 013m

010m

 

 

 

 

 

012m017m

Tekst: Kazimierz Dudzik, foto: Stanisław Kusiak.